• Wpisów:49
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:08
  • Licznik odwiedzin:5 830 / 1524 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć Wam.
Piszę tu już ostatni post. Piszę, żeby Wam tylko przekazać, że żyję i mam się dobrze.

W tamtym tygodniu wróciłam do domu z ośrodka w którym pomagano mi pokonać anoreksje. Wyszłam tylko na okres próbny. Co za tym idzie jeśli chce już być w domu to muszę się nie poddawać. Mam co tydzień chodzić na kontrole do mojego nowego psychiatry.
Myślę, że sobie poradzę i już nigdy nie wrócę do świata any.. Jeśli da się powiedzieć, że już od niego uciekłam .

Sam ten ośrodek to nie wszystko, dużo też innych osób mi pomogło w walce zarówno osoby, które znam realnie ale też takie, które poznałam tutaj w internecie.
Dziękuję Wam wszystkim i też przepraszam, że tyle razy Was zawiodłam.. Ale tym razem już tak nie będzie! Obiecuje.



No to jest już chyba koniec mojego blogowania tutaj jako "mylifemyana" nie będzie mi tego chyba brakować.
Trzymajcie się i powodzenia. Nie poddawajcie się!
 

 
Wracam tutaj po 48dniach.
Jednak anoreksji i bulimia ciągle wygrywa. Ale to nic.. Przez chwilę żyłam normalnie ale strasznie brakowało mi tej kontroli nad tym co wpycham do ust.
Wiem, że moja decyzja o powrocie do anoreksji moim bliskim może się nie podobać. Trudno..

Pamiętacie mnie jeszcze?
Jest ktoś z Was jeszcze tutaj?
  • awatar Gość: Dobze wiedzieć.
  • awatar Karolaa ;): Trzymaj się i powodzenia! ;)
  • awatar Sky is the limit ♥: Cudowny wpis <3 Jej masz na prawdę boskiego bloga <3 <3 aż fajnie tu zaglądać :3 Pozdrawiam :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ja nadal żyje, ale chyba nie powinnam do tego bloga już wracać skoro zaczęłam się leczyć. Pisanie tu i użalanie się nad sobą jaka to ja jestem gruba i beznadziejna chyba mi nie pomoże..
Nadal mało jem, nadal mam wyrzuty sumienia, nadal wymiotuje, nadal się okaleczam. Ale nie kłamię bliskich i każdego dnia staram się, żeby było lepiej. Próbuje każdego dnia zobaczyć kolejną rzecz, której nie widziałam wcześniej. Pogodziłam się z tatą, teraz to on jest osobą która najbardziej mnie wspiera i jest obok.
  • awatar Folari: A może załóż nowego bloga, który będzie w całkiem innym stylu? Taki pozytywny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chciałam tylko napisać, że żyję.

Nie jest najlepiej. Wpadłam w kolejny ciąg i chociaż każdego dnia obiecuję sobie, że jutro z tym skończę, moje ciało zdaje się odmawiać współpracy z mózgiem i wszystko i tak kończy się jak zwykle.

Chyba nie mam już siły.

Chyba potrzebuję przyjaciela, który potrafiłby mnie zrozumieć.

Chyba naprawdę chciałabym po prostu zniknąć.


  • awatar Gość: a jak wyniki ze szpitala? trzymaj sie! dbaj o siebie bo zycie masz tylko jedno. p.s. film grey ogolnie slaby ale ta piosenka cudowna! <3
  • awatar victim's mind: musisz walczyć ! wiem ze to najgorsza walcz z własnym umysłem ale nie poddawaj się !
  • awatar Violetta ~najlepsza novela ღ: Też tak czasami mam kochana :D Kocham te piosenkę <3 50 twarzy Greya :D Ubóstwiam ten film ,czytałam też całą trylogię :D zapraszam do mnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czasami jak mi jest smutno, jak widzę moje teraźniejsze problemy z jedzeniem, chudnięciem, bulimią, przypominam sobie czasy, gdy w ogóle nie myślałam o tym co jem. Nie musiałam, byłam chuda jak patyk. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że mogłabym mieć bulimię czy anoreksję, ale wtedy nie wiedziałam czym te choroby są.
Jadłam dosłownie wszystko. Uwielbiałam słodycze, colę, chipsy. Zwykłego jedzenia aż tak nie lubiłam. Miewałam momenty, że nie chciałam jeść obiadów, wtedy tata wciskał dosłownie mi jedzenie do ust, nie mogłam odejść od stołu do puki nie zjadłam wszystkiego, darł się, żebym zjadła ten pieprzony gotowany groszek, którego nienawidziłam.
Nie jadłam nie dlatego, że się odchudzałam. Nie jadłam bo mi się nie chciało, albo zjadłam coś słodkiego przedtem, albo po prostu czegoś nie lubiłam.

I te piękne czasy, gdy wracałam niekiedy do pustego domu po szkole, robiłam sobie moją ulubioną wtedy kawę rozpuszczalną z mlekiem i trzema łyżeczkami cukru, i zajadałam się przed telewizorem jakimiś słodkościami, które kupiłam sobie w sklepie. Totalny chill...
Albo we wakacje jak mi się nudziło, szłam do sklepu po ogromną paczkę chipsów, puszkę pepsi i w domu puszczałam sobie jakiś film zajadając się tymi "pysznościami". Czułam wtedy niezależność i wolność, nie przejmując się jednocześnie żadnymi problemami.
  • awatar Gość: Współczuje Ci takiego życia. Zero radości tylko wszedzie te kalorie ;c
  • awatar forever hungry: Ja od dziecka kochalam jesc...lubilam zjesc dobrze i duzo. Nie przejmowalam sie waga, wiedzialam, ze moze mam pare kg za duzo, ale kazde odchudzanie kończyło sie na "od jutra". Bardziej niz na nizszej wadze zalezalo mi na ciastkach i czekoladach. Pamietam jak w gimnazjum kupowalam w sklepiku szkolnym zapiekanki, mini pizze, batony, chipsy, slodkie napoje. I nie przejmowalam sie niczym. Jadlam, smialam sie i nie zwracalam uwagi na kalorie. Po prostu mialo mi smakowac. Teraz? Boje sie jesc. Licze kazda kalorie. Nie zjem dobrowolnie więcej niz 800 kcal. Miewam napady, glodze sie, czuje sie beznadziejnie w swoim ciele. Ehh, tez mi jest smutno, gdy mysle jak wiele sie zmienilo... stracilam na wadze, ale i na stabilnosci psychicznej niestety rowniez.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem w szpitalu. W sumie to tylko na badania odnośnie kręgosłupa, ale też tego jak się trzymam.
Przez przypadek widziałam jak mama płakała rozmawiając z Panią Doktor. Uciekłam jak najdalej aby nie widzieć jej łez. Bolały mnie one.
Może wstrzymam tymczasowo diete? Może jeszcze mam czas? Może jeszcze mogę? Nie wiem czy tego chcę..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hymm.. Dziś wizyta u szkolnego psychologa. Oczywiście po co się zapytać co u mnie, jak się czuje czy nawet jak mi idzie z nauką. Najlepiej od razu naskoczyć z tematem "MUSISZ JEŚĆ!", "JEDZENIE JEST DOBRE", "OD JEDZENIA NIE UMRZESZ A OD JEGO BRAKU OWSZEM".. I, że taki gadanie ma mi niby pomóc? Śmieszne. A gdy zauważyła, że mówienie jak dobre jest jedzenie nie działa, to zaczyna mówić czy nie jest mi źle jak ranie osoby którym na mnie zależy. No jasne, jest mi z tym źle. I jak tylko myślę o tym żeby się "leczyć" to tylko i wyłącznie dla nich dla Asi.. na pewno nie dla siebie.

Do końca tygodnia u mnie w szkole są rekolekcje. Więc oznacza to, że mam 3 dni wolnego. To dobrze.
Jedyne jakie mam obowiązki przez ten czas to zarejestrować się do neurologa.
Oczywiście szkołę i naukę zawalam. I niby to dopiero początek semestru, a moja mama już musi przchodzić do szkoły.. w sumie nic dziwnego przecież mam same 1 i więcej nieobecności niż obecności.

Spróbuje zasnąć chociaż nie wiem czy zasnę, znowu mam przed oczami obraz sprzed kilku lat.. To źle bardzo źle, ale w sumie lepiej to niż żebym miała wyrzuty sumienia i chciała wymiotować lub robić sobie krzywdę.


  • awatar S i L e N c E: Oni chcą ci jakoś pomóc... Nieudolnie, ale próbują. Uważaj na sb :*
  • awatar Nosf3r4tu†: Współczuję z tym psychologiem. Ale nie dziw się, w dzisiejszych czasach mało jest dobrych specjalistów w tej dziedzinie. Z tą szkołą i nauką - same here, gurl. 3maj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kto jest taki genialny i od wczoraj leży w szpitalu?
W szkole straciłam przytomność i obudziłam się dopiero w szpitalu. W innym wypadku broniłabym się rękami i nogami przed szpitalem.
No nic. Nie mam innego wyjścia, muszę tu poleżeć. Czas mi się strasznie dłuży..
Nie wiem też jak mam powiedzieć Michałowi, że mam jakieś problemy z serduszkiem. Boję się jak na to zareaguje..

Chyba muszę zacząć na siebie uważać.. zacząć inaczej żyć..
Przecież swoją utratą na wadze ranię bliskich. Ranie tych na których mi zależy.. Tylko jak? Cholernie boję się jakichkolwiek zmian.
  • awatar Nosf3r4tu†: Kurczę, zacznij o siebie dbać, bo jeszcze nam zemrzesz. Na serduszko to potasu więcej by się przydało.
  • awatar forever hungry: @gość: bardzo zabawne ._. To teraz się odważ i nie ukrywaj się. Szkoda, ze czasami nie rozumiemy, ze odchudzanie niszczy nie tylko nas samych, ale i naszych bliskich :( musisz pomyslec o zdrowiu, zadbac o siebie. Chudosc nie daje szczescia.
  • awatar S i L e N c E: Kochana, trzymaj się tam, słuchaj zaleceń lekarzy i wracaj do formy. pamiętaj, że zdrowie masz tylko jedno i musisz o siebie dbać :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień jak co dzień.. Oczywiście po chodzić do szkoły jak można nie wstawać z łóżka.. Mało ambitnie tak wiem. Myślałam, że będzie fajnie. Myliłam się, bardzo się myliłam.
Przyszedł Michał no fajnie ale dlaczego z czekoladą, batonikiem, żelkami i colą. I oczywiście kto to wszystko musiał zjeść? JAA! ;x

Fajnie by było na chwile o wszystkim zapomnieć. Żyć chwile innym życiem. Nie chce żeby mój każdy dzień wyglądał tak jak wygląda teraz.. Wróciłam do szkoły i każdego dnia, na każdej lekcji, na każdej przerwie zazdroszczę moim koleżankom tego, że potrafią w jednym momencie jeść czekoladę i się śmiać, nie myślą o tym tak jak ja.. Tak im tego zazdroszczę, że aż nienawidzę..

Kto chętny?
  • awatar forever hungry: Doskonale Cię rozumiem...też zazdroszczę ludziom "normalności"
  • awatar S i L e N c E: Też zazdroszczę tym, którzy nie muszą uwarzać na to, co wkładają do ust -,-
  • awatar Gość: JA CHCE!! JA CHCE!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak jak postanowiłam dziś oprócz wody i zielonej herbaty nic nie wkładałam do ust.

Jednak nie tak wyobrażałam sobie powrót do szkoły po feriach.. Nie miałam w planach wizyty u higienistki i mamy w szkole. Dziękuje Michał...
Ok może nie wyglądałam jak księżniczka. Ok może źle się czułam. Ale po co robić aferę na całą szkole.. po co?!

Ale mimo tego, że zaliczyłam już dziś lekarza i badania i kroplówkę to głodówkę dotrzymam. Nie mogę się tak po prostu poddać.. prawda?
Teraz jeszcze chwilę dam sobie czas na odpoczynek, a potem idę ćwiczyć.
  • awatar TO FAT!: Zazdroszczę silnej woli!
  • awatar InsaneW: Kochanie nie poddawaj się, ale uważaj.. Jeżeli poczujesz się słabo, to weź chociaż kęs jabłka.
  • awatar Gość: ktoś tu się zabija. Nie rób tego. Lecz się i jedz!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jutro wielki powrót do szkoły.
Ten dzień trzeba jakoś uczcić.
Dlatego postanowiłam zrobić długo już przekładaną GŁODÓWKĘ!!!



Kto chce razem ze mną się głodzić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Kolejna nieprzespana noc..
Wczoraj znowu to zrobiłam.. po co?!
Jestem złą na siebie za to. A myślałam, że przynajmniej ten temat się zakończył. Jednak nie. Chyba powinnam poprosić kogoś o pomoc. Ale boję się tego, że ktoś będzie mnie chciał tak do końca odciągnąć z mojego świata..

Jutro kardiolog. Mam nadzieję, że nie wyśle mnie do szpitala tak jak ostatnio. Bo ja muszę być w sobotę w formie. Nie dlatego, że są walentynki ale dlatego, że w sobotę zrobię pierwszy krok do spełnienia mojego marzenia.

Plan na dziś jest prosty. Mało jeść. Dużo ćwiczyć. Planuje iść pobiegać. Oby mi wyszło!
  • awatar KochajacaJedzenie: Nie wracaj do tego..proszę
  • awatar Gość: chorujesz na anoreksje? bo z tego co piszesz na blogu tak to wygląda. Ile masz lat?
  • awatar #myinspirations#: jedz normalnie i uprawiaj sport , bo inaczej możesz zrobić sobie krzywdę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej. Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze tu zagląda.
Ostatnio zniknęłam z internetu.

Przez jakiś czas byłam zdrowa. Jak nigdy w życiu dostałam apetytu.

Przytyłam, cóż.
Myślałam, że już zawsze będzie ze mną ok, niestety jak bumerang wszystko zaczyna wracać… Znów codziennie staję na wadze, rano, wieczorem, powoli zaczyna mi brakować tamtego życia i wyglądu.Niedługo mam wizytę u psychiatry, planuję opowiedzieć mu o tym, jednak mam trochę obawy, nie chce żeby mnie hamował.

Czy ktoś tu jeszcze jest?

 

 
A więc rok szkolny niestety się rozpoczną. Kompletnie tego nie czuje ale ok.
Przez wakacje trochę z dietą było ciężko.. Ale nowy rok szkolny jest i jak to mój kochany Pan Dyrektor powiedział "nowy rok szkolny pozwala nam wyznaczać sobie ambitne cele".

A więc moje ambitne cele:
*schudnąć
*dojść do 40kg
*trochę zdobyć wiedzy bo już w następnej klasie maturka
*zdobyć nowe hobby


A teraz postanowienia jak zrealizuje swoje cele:
*regularnie ćwiczyć (ale to dopiero jak mi kolano wyzdrowieje)
*jeść mało i zdrowo
*ograniczyć to minimum słodycze
*zapisać się na dodatkowy angielski
*po prostu się zacząć w końcu uczyć
*będę chodziła z siostrą mojego chłopaka na konie
*zapisuję się na sekcję pływacką

KTO DA RADĘ JAK NIE JA!!



  • awatar Lilly..: Są cele i postanowienia, teraz tylko się ich trzymać. Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mój tata miał wypadek.
Prowadził auto pod wpływem alkoholu i spowodował wypadek.
Będzie miał przez to sprawę w sądzie. W ogóle nie jest mi go szkoda.

Ja sama jestem już rozbita. Raz jest dobrze a zaraz wszystko się jebie. Wolałabym żeby było cały czas źle. A nie akie skoki.

Będę sobie robić koczyka w chrząstce. W końcu! Zawsze mi się podobał.

Michał od wtorku chodzi do ppracy do warsztatu. Wraca o 16 do domu. Jest zmęczony. Spotykamy się dopiero o 19 i cały czas się tylko kłucimy. Grr
Nie chce tego.

Głupio, że dziś pada, poszłabym pobiegać..
Zrobiłam sobie też rozpiskę na miesiąc co będę ćwiczyć. Kupiłam też sobie skarbonkę XD bez możliwości otwarcia i za każdy dzień gdzie wszystkiego nie wyćwiczę będę tam wrzucać 2zł. Inaczej ostatnio nie umiem się zmobilizować do regularnych ćwiczeń.




  • awatar Wild_Fashion: Wszystko sie ulozy . Nie martw sie...
  • awatar larwa67: Trzymaj sie:) ułoży sie wszystko, trzeba czasu...
  • awatar Agatsi: nie wolno się załamywać . Trzymaj się! :) zapraszam do obserwowania mojego bloga :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No to tak.
Kilka dni temu wylądowałam na dywaniku u psychiatry. Przed wejściem oczywiście dużo wody wypiłam i w domu wymalowałam całe ręce, brzuch i uda fluidem. Okazało się, że niepotrzebnie bo nie patrzył. Było tylko ważenie itp. Oczywiście gadka dopiero co wróciłam z terapii gdzie osiągnęłaś prawidłową wagę i już 2kg mniej. Przepisał mi jakieś leki. No okej. Zaczęłam je brać, bo myślę sobie no może faktycznie powinnam zacząć powracać do dawnego życia. Wszystko fajnie aż do wczoraj.
Wysoka temperatura, wymioty, ból brzucha, co chwile było mi słabo na tyle, że nie wiedziałam co się dzieje. Zmartwiona mama chciała od razu ze mną na pogotowie ale wybłagałam ją, żeby najpierw ocenił sytuację lekarz rodzinny. I co u niego usłyszałam? "Kasia prawdopodobnie twój organizm nie przyjmuje jedzenia. Masz wyniszczony organizm. I możliwe, że nie przyjmujesz tych leków od psychiatry. Masz tu leki jak Ci do jutra nie przejdzie to szpital."
Spoko wróciłam do domu nic nie przechodziło i dziś rano mama wpakowała mnie do auta i kierunek hospital. Huura.
Po badaniach dowiedziałam się, że mój organizm nie przyjmuje jedzenia. Że mam wstrząs anafilaktyczny po lekach od psychiatry. I że mam odwodniony organizm. No i oczywiście powiedział mi to co wiem czyli, że mam głęboką? anemię. I to, że mam wyniszczony organizm przez anoreksje.
Dziś mam przez cały dzień kroplówki i co 2h jakieś zastrzyki. I jak wrócę do domu to przed braniem tych tabletek od psychiatry mam brać coś tam przeciwwstrząsowe.
Jednym słowem porażka!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ja jebie jaki ten mój dom jest pojebany!
Wczoraj wieczorem mój kochany tatuś przyniósł mojej naiwnej mamie piękny bukiet róż. Przeprosił i obiecał poprawę. Ona oczywiście szczęśliwa i uwierzyła mu.
Po co? przecież on się nie zmieni.

Do tego oczywiście jak to na szczęśliwa rodzinkę przystało w tym tygodniu jedziemy na wakacje. Suuuper. -.-
  • awatar Hospitalizacja: Może dalej coś do niego czuje,ciągle się łudzi,że będzie inaczej. Albo boi się zmian.
  • awatar victim's mind: współczuję :((
  • awatar kari13: Masz trudną sytuację, współczuję. Ale to nie powód do głodzenia się! ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po powrocie z tej "terapii" myślałam, że już gorzej być nie może. A jednak może.

Od powrotu do domu miałam wszystko naprawić, miała kurwa schudnąć. A ja co? CO dziennie wpierdalam słodycze. Wczoraj mamę musiałam pocieszyć to poszłyśmy na lody.Potem z chłopakiem i jego rodziną frytki i gofry z bitą śmietaną. Dziś jeszcze planuje się rodzinny gril u Michała. Ostatnio tak wygląda każde moje dni od powrotu. Lody ciastka gofry itp..

A do tego dowiedziałam się, że moi rodzice się rozwodzą. Fajnie nie? I coś czuje, że to przeze mnie. Że przez to, że nie jem On pije. Przez to, że ja robię w domu problemy to Oni się kłócą. Przez to, że nie chiałam zjeść kanapki z nutella to On mnie uderzył a mama to zobaczyła. I postanowiła, że już nie chce dłużej tak w domu.

Jutro idę do psychiatry.. nie wiem czego mam się spodziewać.
Od 2dni nie mogę zasnąć. Jestem wykończona. Nie mam na nic siły. A jeszcze na twarzy muszę mieć udawany uśmiech.
  • awatar victim's mind: to nie Twoja wina !! nie mozesz tak myśleć !
  • awatar Hospitalizacja: To nie przez ciebie,nawet tak nie myśl. Sama napisałaś,że pije. A poza tym nawet to,że nie jesz nie pozwala mu na to,by cię bił. Jak Lilly napisała,lepiej,że się rozwodzą,niż jakby mieli się cały czas kłócić. Moi się rozwiedli jak miałam 5 lat. I jak wspominam to co było,to dobrze,że się rozwiedli.
  • awatar Lilly..: Ro nie twoja wina, że masz problemy ze sobą i oni się rozwodzą. To ich świadomy wybór. Czasem lepiej jak się rozwiodą niż by mieli cały czas się kłócić. Może powiedz psychiatrze, że sobie nie dajesz rady?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W końcu wróciłam ! Byłam na tym leczeniu niby.
Jak tam było? ahaha
Hymm było to tak ze mój psycholog wysłał mnie na 15dni na jakis turnus leczniczy u jakiejs starej kobiety co kiedyś za mlodu leczyla anorektyczki. I ona u siebie w domu ma taki mini psychiatryk. Patologia! I jak przyjechalam tam bo oczywiscie rodzice mowili ze to genialny pomysl i ze mi to pomoże. Pojechalam na wejsciu zabrala mi terefon. Przeszukala walizke. I zaprowadzila do pokoju. Tam spedzilam prawie cale to leczenie. Rano o 5:30 pobodka modlitwa (bo ona to mega katoliczka) potem sniadanie. Potem rozmowa terapeltyczna. Potem sprzatanie. Potem kontrola lekarska. Potem obiad. Potem rozmowa terapeltyczna. Potem podwieczorek. Potem rozmowa. I na koniec dnia kolacja i rozmowa. I przed spaniem jeszcze oczywisce modlitwa. I tak codziennie. -.-

Ważne, że już w domu i mogę znowu dążyć do idealego ciała.
Jutro idę do psychologa po odbiór wyników psychiatrycznych po mojej terapi. Ciekawe co mi wymyślą.

Trzymajcie się chudo!

  • awatar Gość: Masz zaburzenia odżywiania? Wybij się od tego bagna. Anoreksja to straszna choroba!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jednym słowem jest TRAGICZNIE.
Rodzice zmusili mnie dziś do zjedzenia lodów z bitą śmietaną. fuuj. Zapowiada się dziś dzień z dużą, bardzo dużą ilością ćwiczeń.

Mam 2tygodnie na to żeby coś ze sobą zrobić. Michał pojechał na wakacje. Jak wróci to musi być zaskoczony moją zmianą.
Strasznie za nim tęsknie, mimo tego, że mnie zmusza do jedzenia. Pojechał dopiero wczoraj a mi już go brakuje.

Ja również będę jechać na wakacje. Nie wiem dokładnie kiedy, ale wiem, że jadę. Wiem, że jedną z atrakcji będzie aquapark.. Więc muszę jakoś wyglądać.
Musze teraz spiąć ostro dupkę i dać z siebie wszystko jak tyle, czasu się opierdzielałam z ćwiczeniami i jedzeniem.

ZERO SŁODYCZY! Oczywiście to od jutra , bo dziś lody już zaliczyłam.
JEŚLI PIECZYWO TO CIEMNE.
CODZIENNIE BIEGAM.
ZALICZAM ROWEREK.
NA BASEN TEŻ MUSZĘ ZNALEŹĆ CZAS.

_____
A tak poza tym. Strasznie się boję co ta cała psycholog będzie ze mną robić. Mam nadzieję, że ona również będzie taka tępa jak poprzednia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To jakaś porażka hahaha od następnego tygodnia znowu będę musiał chodzić do psychologa. Booże i znowu zacznie się gadanie "zacznij jeść" "jedzenie jest dobre" "od jedzenie nie umrzesz a od jego braku śmierć jest tuż za rogiem"...
Oby nie było znowu pomysłu żebym szła na leczenie bo tego nie zniosę.
Dziś jak na razie jedna kanapeczka oczywiście z ciemnego chleba z serkiem białym i zielona herbata.
Jutro może zrobię głodówkę.. nie wiem.

Ktoś wyjadł z mojej szuflady wszystkie schowane słodycze.. O.o
 

 
Głodówka. Bezsenna noc. Czuje się tragicznie. Co chwile jest mi słabo, kręci mi się w głowie.. Jutro jak mi sie nie poprawi to nie wychodze z łóżka. Od kilku ładnych godzin czuje ogromny głód. Zwijam się w łóżku z bólu ale nie mam zamiaru ani ochoty coś jeść. Zastanawia mnie tylko dlaczego w trakcie tak krótkiej głodówki tak źle się czuje.. hymm może to dlatego, że biore antgbiotyk od kilku dni.. nie wiem, nie wiem.

_________

Czekam teraz na 11lipca. Szykuje się dobra domówka. Jedyny problem jest taki, że mam tam iść sama. Bez Michała.. i nie wiem czy mu sie to spodoba i czy mi pozwoli pójść, czuje, że jego zazdrość o mnie bedzie mnie trzymała ciągle przy nim. Zero wolności. Ale dobra nie narzekam. Kocham Go strasznie i światapoza nim nie widzę.

________

Jutro jak wstanę to idę na zdjęcia z Michałem i przyjaciółką. No chyba, że pogoda nie dopisze. Wieczorkiem śmigam na rowerek.

  • awatar Miłośniczka.Ideału[END]: to nie choroba. to głupota. przechodziłam przez to samo i to był największy błąd mojego życia. chcesz schudnąć ? to jedz. bo głodwókami NIGDZIE nie zajdziesz
  • awatar mylifemyana: @Straszne straszydło: chorobą bym tego nie nazwała.. ale tak wie.
  • awatar Straszne straszydło: wpadłam teraz na Twojego bloga, czy Twój Michał wie, że jesteś chora ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z jednej strony ja, z drugiej ona. Obydwie w moim ciele.
Jedna, ja, chcąca jeść, normalnie jeść. Wyciągająca rękę do lodówki.
Druga "ona" krzycząca, piszcząca. Zawsze wyciąga dłoń aby mnie uspokoić, odgonić.
Powtarza tylko jedno słowo: gruba, pytam się jej. Jak się nazywa - gruba. Kim jest i co robi we mnie - gruba..
Przestaje wierzyć, ucicham, moje ręce nie sięgają już do lodówki. Krzyki ustają, piski także..
Jest tylko ona.
Pustka.

 

 
objesz się i co? potem żal ściska. myślisz a co mi tam nie zaszkodzi, może nie warto się odchudzać jakoś zaakceptuję siebie..

a jednak skoro w siebie wkładasz to to tam zostaje, nie ubywa.
i tak zaczniesz od początku bo nie zniesiesz swojego odbicia.

po prostu dzień za dniem wytrzymuj..

____________________________
 

 
Nareszcie w domu! Jutro zakończenie roku. W końcu będę mogła się spokojnie wyspać.
Mam zamiar te wakacje spędzić aktywnie.
Plan jest taki:
-2x w tygodniu basen
-3x w tygodniu bieganie
-codziennie ćwiczyć wyzwanie z mel b
Mam ochotę jeszcze się wkręcić do wolontariatu w schronisku dla zwierząt oraz podszkolić swój angielski.
Jestem ciekawa czy coś z tego wyjdzie czy po prostu będzie opierdaling przez 2 miechy.

W czasie pobytu w szpitalu miałam dużo czasu na przemyślenia. Doszłam do wniosku, że przez swoje nic nie jedzenie ranie bliskich na których mi zależy. I postanowiłam mniej radykalnie ingerować w swoje ciało. Oczywiście nie zacznę się opychać jak świnia. Będę jadła często ale małe porcje. Małe i zdrowe. Oczywiście nadal słodyczom, pizzy, frytkom, zapiekankom... mówię STOP!
Mam nadzieję, że moje wyrzuty i okaleczanie po każdym posiłku z czasem minie.. oby.


Miłego dnia kochani!